środa, 2 maja 2012

Historia środków psychoaktywnych cz. 1

Dziś chciałbym podjąć temat obecności środków psychoaktywnych w dawnych kulturach z terenów Europy. Będzie to część pierwsza cyklu "Archeologia a narkotyki". Nie ma on na celu, pod żadnym pozorem, promować środków psychoaktywnych - jest to jedynie próba ukazania ich roli w historii. Większość współczesnych ludzi traktuje środki psychoaktywne (za wyjątkiem alkoholu, rzecz jasna) jako obcy, egzotyczny wybryk, który dotarł do naszej cywilizacji dopiero w czasach "rewolucji kulturalnej" lat 60-tych XX wieku. Tymczasem zwyczaje odurzania się narkotykami (opium, konopie) funkcjonowały w europejskiej prahistorii; jednak w toku dziejów stopniowo środki te stały się obce naszej kulturze, choć z tym zagadnieniem łączy się z kolei pewien problem. Mianowicie, "jedni badacze w ogóle nie zauważają obecności substancji psychoaktywnych w pradziejach i starożytności, inni znowu wszędzie się ich doszukują. W sporze tym niektórzy zapominają o najważniejszym – przedtem rośliny, które dają wrażenie przejścia do innego świata i pozwalają zobaczyć niewidzialne, łączono z bogami i duchami, przez co uważane były za święte. Problem narkomanii pojawił się dopiero z desakralizacją halucynogenów. – Narkotyk był jak komunikant w Kościele katolickim – mówi dr Bąbel. – Nie wyobrażamy sobie, by ktoś, komu się chce pić, podchodził w czasie mszy do księdza i wypijał wino mszalne. Nikt nie miał też prawa wchodzić bezkarnie do świata duchów, to było niebezpieczne, więc obłożono to ścisłą kontrolą, mającą uzasadnienie kultowe i religijne."*

*Więcej w artykule "Przejścia po przęśli" autorstwa p. Agnieszki Krzemińskiej http://www.polityka.pl/historia/archeologia/280014,1,przejscia-po-przesli.read#ixzz1tnSCEneR

Do napisania niniejszego postu zainspirowały mnie właśnie ciekawe prace dra Jerzego Tomasza Bąbla (na stronie Autora - http://www.rodman.most.org.pl/JTB.htm można zapoznać się z częścią artykułów), oraz jego artykuł naukowy, opublikowany w pracy zbiorowej "Idea megalityczna w obrządku pogrzebowym kultury pucharów lejkowatych" pod redakcją prof. Jerzego Libery i dra Krzysztofa Tunia (Lublin-Kraków 2006). Jest on dostępny na portalu Taraka, pod adresem:  http://www.taraka.pl/psychomega

Mamy w nim nakreśloną rolę środków psychoaktywnych na przestrzeni dziejów w różnych kulturach, ale jest to tylko tło do omówienia zjawisk zachodzących w tzw. kulturze pucharów lejkowatych (młodsza epoka kamienia), która funkcjonowała w Europie, również na terenie Polski jakieś 4-3 tys. lat p.n.e. Zabytki archeologiczne z tamtego okresu świadczą, iż ówczesne społeczności narkotyzowały się - najprawdopodobniej w ramach rytuałów magiczno-religijnych, choć niewykluczone że także praktyk medycznych.

Przede wszystkim charakterystycznymi zabytkowymi artefaktami w kulturze pucharów lejkowatych są tak zwane flasze z kryzą, które przypominały kształtem odwróconą główkę makówki (niektóre w zadziwiająco dokładny sposób). Długo ich przeznaczenie stanowiło zagadkę dla archeologów. Współcześnie (m.in dzięki nowoczesnym metodom analiz chemicznych pozostałości po zawartościach tychże flasz) staje się jasne, iż służyły do przechowywania w środku specjalnie spreparowanego soku makowego, podobnego do opium. Najwięcej takich flasz znajduje się w Europie zachodniej. W Polsce takie zabytki zostały wykopane przez archeologów m. in. w Klementowicach koło Puław oraz w Ćmielowie-Gawrońcu koło Opatowa.


Narkotyczne flasze z kryzą na tle innych zabytków z kręgu kultury - najwierniej przedstawia makówkę okaz nr. 2, służący prawdopodobnie do przechowywania spreparowanego makowego soku. Warto zwrócić uwagę, że inne okazy - zwłaszcza nr 1. i nr 4. są mocno inspirowane kształtem ponacinanej delikatnie (celem zebrania soku) makówki - choć z ich rozmiarów i kształtów można się domyślać, iż one służyły do innych, bardziej "codziennych" celów jak np. przechowywanie żywności. Generalnie flasz z kryzą znajduje się więcej na zachodzie Europy - tam kultura megalityczna była silniej rozwinięta.


Dołączona grafika



Poza tym wśród znalezisk archeologicznych mamy także gliniane fajki służące prawdopodobnie właśnie do palenie tegoż opium, a później także nasion konopi siewnych, co poświadczają przeprowadzone badania zalegających w nich śladowych pozostałości tychże. Te prahistoryczne fajki zostały wykopane na stanowiskach archeologicznych w Ćmielowie-Gawrońcu oraz w Złotej koło Sandomierza.  Flasze do przechowywania i fajki do palenia opium znajdowano w tamtych okolicach w małych ilościach. Odwrotnie było na Pojezierzu Gostyńskim, gdzie tych rzeczy było znaleziono na tyle, iż domniemuje się, że większość tamtejszej produkcji była przeznaczona na handel. W takim układzie opium i przybory do jego konsumpcji stanowiłyby drugą (obok krzemienia pasiastego ze słynnych świętokrzyskich Krzemionek Opatowskich - oraz gotowych krzemiennych wyrobów - noży, pięściaków, grotów do strzał i włóczni, ostrzy siekier) kategorię towarów eksportowych, wytwarzanych przez prahistorycznych mieszkańców ówczesnych terytoriów dzisiejszej Polski. Co ciekawe, w Złotej znaleziono także pochodzące z okresu megalitycznego gliniane kieliszki, o pojemności porównywalnej ze współczesnymi "pięćdziesiątkami". Mogłoby to  świadczyć, iż żyjące na tym terenie ludy pod koniec epoki megalitycznej piły jakieś mocniejsze trunki niż piwo, wino czy nawet dość mocno fermentujący miód, a zatem znały sztukę destylowania alkoholu, uzyskiwania wyższych jego stężeń w napojach - sztukę, która została zatracona na długie tysiąclecia wraz z upadkiem europejskiej kultury megalitycznej. Czyżby więc niewielką nadwyżkę pszenicy/żyta, jaką dość łatwo mogły uzyskać przerabiały na wódkę? A może nie znali destylacji (bo co jak co, ale znając taką sztukę na pewno pozostawiliby po sobie wiele przedstawień figuratywnych i opowieści o tym fenomenalnym odkryciu :), ale używali tak małych naczyń, bo po prostu nie byli przyzwyczajenie do alkoholu? W każdym bądź razie pojawienie się napojów alkoholowych pod koniec epoki megalitycznej mogłoby wskazywać na jakiś obcy, zewnętrzny wpływ, związany z przemieszczaniem się innych ludów na obszar Europy.

Dołączona grafikaDołączona grafika

Ludy młodszej epoki kamienia tworzyły społeczności prawdopodobnie pokojowe i egalitarne. Istnieją uzasadnione teorie, że panował u nich matriarchat (czyli dominująca była rola kobiet), w sferze religijnej kulty księżyca, związany z rolnictwem kult płodności Bogini-Matki-Ziemi (liczne statuetki i inne przedstawienia nagich kobiet, reprezentujące atrybuty płodności i obfitości - co częściowo stanowiło jeszcze spadek po starszej epoce kamienia). Istniały wielkie neolityczne osady, liczące nawet po 5-8 tys. mieszkańców. Ludy te są zwane także ludami epoki megalitycznej - wznosiły one wielkie budowle megalityczne z gigantycznych, ważących setki ton kamiennych bloków - były to dolmeny (grobowce przykryte wielką kamienną płytą), menhiry oraz kromlechy (kamienne kręgi) - jak Stonehenge. Do dziś w środowiskach naukowców trwają spory nt. ich przeznaczenia, ale na dzień dzisiejszy możemy stwierdzić, iż łączyły one w sobie funkcje religijne i pogrzebowe.

Kres kultur neolitycznych nadchodzi w połowie III tysiąclecia p.n.e. Wg dra Jerzego Bąbla upadek megalitycznej kultury pucharów lejkowatych, odejście od opiatów i przejście do konopi i alkoholu w Europie ma związek z rozpowszechnieniem się nowych ludów, które miały inne obyczaje i bardziej koczowniczy tryb życia, oraz z katastrofą ekologiczną zaistniałą w połowie III tysiąclecia p.n.e., jaka wynikła ze zmian klimatu i wyjałowienia ogromnych połaci ziemi przez rolnictwo żarowo-wypaleniskowe - która z kolei wymuszała wspomniane wędrówki ludów. Mamy wtedy do czynienia z masowym odejściem od rolnictwa na rzecz pasterstwa, powrotem do przedrolniczego, nomadycznego sposobu życia, a po części także do łowiectwa/zbieractwa (było to niezbędne by uzupełnić braki w odżywianiu, chroniąc zwłaszcza przed niedoborami białka roślinnego i witamin). To wszystko ma też wpływ na stosowane środki psychoaktywne. Mak wymaga bowiem troskliwej uprawy a proces zbierania i przetwarzania makowego soku jest żmudny, konopie rosną natomiast w większej ilości także w stanie dzikim. Miód zdobywano z naturalnych barci w lasach, zaś winorośl i proso nie potrzebowały bardzo żyznych gleb, często rosły też w stanie dzikim.

Około 4.000 lat temu do Europy wkraczają indoeuropejscy wojownicy - pasterze-nomadzi i wraz z nimi rozprzestrzenia się tzw. kultura pucharów dzwonowatych. Służyły one do trzymania alkoholu (miód, wino i piwo) - gdyż to właśnie jego szersza konsumpcja była cechą tych nowo przybyłych ludów, a picie go zastąpiło z czasem dawne obrzędy narkotyczne. Choć nie jest wykluczone, iż ów alkohol (przy ówczesnym stanie techniki jego stężenie w płynie nie mogło przekraczać kilkunastu procent) nie był czymś jeszcze "wzmacniany" - np. grzybem Amanita muscaria - czyli po prostu naszym muchomorem czerwonym. Także piwo produkowano m.in. z zboża skażonego halucynogennym sporyszem, przy czym nie wydaje się, by czyniono to nieświadomie, nie wiedząc czym jest sporysz. Jest to pasożytnicza narośl na kłosach - bez wątpienia trująca w stanie surowym, choć jeżeli brałaby udział wraz z jęczmieniem w fermentacji alkoholowej, to działanie trujące mogło być osłabione na korzyść halucynogennego - analogicznie jak w przypadku suszenia muchomorów czerwonych, w których trujący kwas ibuteinowy zamienia się w halucynogenny muscimol. Oprócz tego rytualnym napojem wojowników indoeuropejskich była wzmiankowana w Wedach soma (Avesta określa go mianem Haoma), której podstawowy psychoaktywny składnik do dziś stanowi przedmiot debat naukowców.

Nadchodzi epoka brązu - a w niej inwazja uzbrojonych w broń z brązu, łuki refleksyjne i rydwany plemion indoeuropejskich z obszarów Azji Środkowej i Europy Wschodniej na ziemie europejskie. Czasy ich pojawienia się i podbojów cechowały się szerszym niż dotychczas używaniem alkoholu, kultem agresywnych bóstwami męskich i solarnych, patriarchatem, rozwarstwieniem społecznym (i wieczną rywalizacją o pozycje w hierarchii), umasowieniem wojen. Pojawiają się inicjacje szamańskie i wojownicze, co wpływa także na odejście od opium. Było to uwarunkowane faktem, że opium nie powoduje wizji, nie rozszerza świadomości lecz spowalnia lub nawet usypia; toteż nie nadawało się do praktyk szamańskich, wychodzenia z ciała. Do tych celów Europejczycy wykorzystywali grzyby i konopie. Opium nie nadawało się też do pewnych praktyk, dostępnych dla elity wojowników (tj. ludzi poddawanych specjalnym inicjacjom - zmieniającym ich psychikę, wytłumiającym strach, zwiększającym koordynację ruchową i zmniejszającym wrażliwość na negatywne bodźce jak ból, zimno, gorąco, głód). Do tego o wiele lepsze były pewne gatunki grzybów. Ponadto opium wzajemnie izoluje ludzi, "wyłączając" ich - czyli w sytuacji gdy konieczna (ze względów militarnych) była wzajemna integracja wojowników stawało się nieprzydatne - alkohol był do tego o wiele lepszy. Alkohol integruje, daje poczucie braterstwa (choć czasem po nim zdarzają się kłótnie i bójki), rozwija "fantazję" i przez to wspomaga twórczość, zwłaszcza gdy jest łączony ze środkami o łagodniejszym niż opium działaniu (np. przęśla skrzypowata, konopie, muchomory czerwone ew. inne grzyby z rodziny psylocibidae. Oczywiście wiele z nich, podobnie jak wcześniejsze opium, musiało być przedtem odpowiednio spreparowane - (np. poprzez suszenie na silnym słońcu) - ale opisów konkretnych procesów podawać nie będę. Są one gdzie indziej - w źródłach historycznych. Substancje te bez wątpienia wpływały nie tylko na twórczość materialną (dziwne wzory geometryczne i przedstawienia figuratywne - jakby "na haju"), misteria religijne, ale także na tworzenie nowych słów, terminów, figur stylistycznych. Poprzez wywieranie wpływu na rozwój poezji substancje o łagodniejszym działaniu odurzającym pomagały społeczności wojowniczej podtrzymywać i rozwijać swe tradycje - jest bardzo prawdopodobne, iż pod ich wpływem powstają utwory poetyckie - eposy upamiętniające bohaterskich królów i wojowników, jakich w tamtej niespokojnej epoce zapewne było wiele. Poezja bardów tamtego okresu roiła się od kwiecistych poetyckich wyrażeń - porównań, peryfraz - czyli rzeczy raczej nie pojawiających się w "zwykłym" stanie świadomości. Pomagały tworzyć, ale także słuchać - lepiej wczuwając się w losy bohaterów tychże opowieści, dając poczucie integracji z nimi jak też z innymi słuchającymi. Niektóre z nich zapewne także rozszerzały pamięć, pomagając zapamiętać dokładnie każde słowo, zwłaszcza młodym ludziom uczącym się na pieśniarzy (niektórzy studenci coś o tym wiedzą, zwłaszcza przed sesją), co miało niebagatelny wpływ na transmisję doświadczeń przez stulecia. Tak najprawdopodobniej powstała słynna Iliada, której początki (jeszcze zanim została spisana) giną w mroku dziejów. Mimo że od szacowanego historycznego czasu akcji opisywanych w niej wydarzeń do momentu jej spisania minęło co najmniej kilkaset lat, to zostało już udowodnione ponad wszelką wątpliwość, że opisuje ona realne wydarzenia, przy czym czyni to z zadziwiającą dokładnością, podając m.in. detale związane z uzbrojeniem i topografią, a także prawdopodobnym historycznym przebiegiem walki - vide analizy dokonane przez historyków wojskowości i taktyków z West Point.

Oczywiście daleki jestem od tezy, iż poezja (oraz patrząc w szerszym kontekście - wyższa kultura) jest "skutkiem" przyjmowania środków psychoaktywnych. Jednakże z pewnością wywierały one znaczny wpływ na jej rozwój - wpływ znaczniejszy niż wielu naukowców byłoby skłonnych otwarcie przyznać.

CDN

4 komentarze:

  1. Narkotyki znane się w świecie już od dawna jednak samo uzależnienie na pewno zostało zdiagnozowane dużo później. Kiedy szukamy pomocy to myślę, że w ośrodku https://detoksfenix.pl/ jesteśmy w stanie uzyskać bardzo skuteczną pomoc.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem pod wrażeniem. Bardzo fajny artykuł.

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie to wszystko zostało tu opisane.

    OdpowiedzUsuń