wtorek, 18 września 2012

Nihil novi - ale czy na pewno?

W moim życiu na pozór niby nie dzieje się nic nowego - nadal pracuję w Muzeum, tyle że więcej czasu spędzam w pracy (przez sierpień i wrzesień nawet po 250 godzin miesięcznie). Praca z ludźmi jest męcząca i nawet nieco ogłupiająca (zwłaszcza przy takiej liczbie godzin); ciągle te same pytania: A po ile bilety? A do której? A co tam jest w środku? itd...na dodatek praktycznie przez cały czas (mam to szczęście pracować w jednym z najczęściej wizytowanych muzeów w Polsce). Choć patrząc na to z drugiej strony ciężko byłoby mi wyobrazić sobie siebie samego bez tej pracy - nie tylko w aspekcie materialnym (zarobki). Po prostu już do tego przywykłem - jest to element mojego życiowego rytmu. Zresztą już wcześniej, pracując w innych  oddziałach Muzeum poznałem ludzi, nawiązałem kontakty, słowem - wtopiłem się w instytucję. Teraz też pracuję wśród całkiem sympatycznych osób itd.

Ale pewne ogólne zmęczenie jest niestety faktem

Toteż czasami staram się "ewakuować myślowo", pracując niejako automatycznie a jednocześnie pogrążając się w rozmyślaniach nad interesującymi mnie kwestiami historycznymi, jakby "trawiąc" materiał przyswojony sobie wcześniej. Od jakiegoś czasu nagle pojawiają się całkiem dla mnie nowe, niespodziewane przemyślenia, związki między partiami materiału, których wcześniej nie dostrzegałem. Będę musiał dokończyć artykuł o nietypowych hełmach oraz napisać także następne: o inicjacjach wojowniczych, początkach państwa polskiego i kwestii obecności Germanów na ziemiach polskich we wczesnym średniowieczu.

Przygodo (intelektualna) - przybywaj!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz