W świadomości wielu współczesnych ludzi funkcjonuje rozpowszechniony przez kulturę popularną (filmy, komiksy, literaturę fantasy itp.) obraz wikingów jako wojowników w rogatych hełmach. Z historycznego punktu widzenia jest on niewątpliwie błędny – ale jak się okazuje nie do końca. Zgłębianie przyczyn jego pojawienia się raczej nie ma większego sensu, ale warto byłoby podjąć temat zastosowania i znaczenia hełmów z rogami, wychodząc w poszukiwaniach także poza okres wikiński. Temat ten rzadko pojawia się on w opracowaniach, a jeśli zostaje w nich zaznaczony to najczęściej powierzchownie i raczej bez głębszej myśli – różni autorzy wspominają ten wątek jedynie na marginesie innych rozważań, nie mówiąc już o np. nakreśleniu ciągłości historycznej tego zjawiska czy o badaniach historyczno / archeologiczno/ antropologicznych w tym zakresie. Pewne elementy związane z tym zjawiskiem umieszczają w swoich pracach dr Michael P. Speidel, autor wielu prac na temat historii i tradycji wojowników indoeuropejskich, oraz dr Jerzy Tomasz Bąbel, archeolog i historyk europejskiej duchowości przedchrześcijańskiej, w którego dziełach również przewija się ten wątek. Zaznaczyć trzeba, iż sama tematyka związana z wojownikami indoeuropejskimi jest naprawdę olbrzymia i ciągle jeszcze słabo eksplorowana. Jednym z jej elementów jest występowanie wspomnianych hełmów z rogami w Europie, także na terenie Skandynawii w okresie wikińskim – a raczej możliwość ich występowania, wskutek braku znalezisk takowych. Z tego powodu wielu historyków i archeologów traktuje ten element, obecny w relacji kronikarzy jako wymysły i uważa to za niemożliwe. Należałoby zdemistyfikować (na tyle na ile to możliwe) wspomniany punkt widzenia, starając się przy tym dojść do jak najpełniejszej prawdy historycznej. Jednakże nie obejdzie się przy tym bez pewnego (z konieczności długiego) zarysu wstępnego, podejmując w nim także wątek powiązań rogów jako ozdób z szamanizmem. Po nakreśleniu genezy, zasięgu występowania i znaczenia rogatych hełmów przejdę do właściwego wątku – kwestii możliwego występowania "rogatych" wojowników na obszarze Skandynawii w okresie wikińskim oraz łączności powyższego z dość silnie zaznaczonym w etnosie germańskim motywem postaci wodza-szamana.
Rogi dla dawnych ludzi były niewątpliwie symbolem mocy, atrybutem wielu gatunków zwierząt płci męskiej, wykorzystywanym przez nie w ich wzajemnej rywalizacji. Symbolizowały elementy pierwotne (jak siła fizyczna, płodność, rywalizacja, dominacja), które z pewnością nie uszły uwadze dawnych ludzi, żyjących bliżej natury niż współcześni, ale także inne, o charakterze wtórnym, związane z przeniesieniem pewnych obserwacji świata natury w sferę myśli i systemów religijnych. Noszone przez człowieka sprawiały, że ten przejmował pewne zwierzęce właściwości. Wojownik (lub szaman) w rogatym nakryciu głowy wydawał się wyższy, potężniejszy, większy niż w rzeczywistości oraz bardziej "zwierzęcy" – a przez to groźniejszy, nabierając wyglądu odstraszającego wrogów i wyobrażone złe moce. Mogły też odzwierciedlać swoiste "promieniowanie mocy" nie tylko u wojownika, ale także - a może przede wszystkim - u szamana lub wodza, jak staroirańska khvarenah oraz podobne wyobrażenia u innych ludów indoeuropejskich, przedstawiane jako promienie rozchodzące się z głowy, swoista "emanacja mocy", podobnie jak rogi będąc wyrazem wewnętrznej siły (zwierzęta słabe, chore lub niedożywione nie wykształcają dużych rogów), płodności i obfitości (por. grecki "Róg Obfitości"). Były symbolem zjawisk nie tylko o charakterze naturalnym, ale poprzez utożsamianie wspomnianych sił działających w przyrodzie jako pochodzących od bogów rogi były traktowane także jako symbol boskiej mocy (posiadało je wiele przedstawień starożytnych bogów; jak egipscy Izyda, Neftyda, Hathor, semicki Baal, grecki Pan, rzymski Faun, celtycki Cernunnos, hinduski Pashupati), także tej która objawia się w człowieku (np. rogi noszone przez szamanów, uważanych za pośredników między światem ludzkim a światami bogów, duchów i przodków i czerpiących z nich swoją moc). Podobnie jak późniejsza chrześcijańska aureola wokół głów świętych rogi stanowiły zwieńczenie głowy, nadając postaci dostojniejszy wygląd, stanowiąc element znamionujący związek tejże ze sferą sacrum. Pełniły też funkcję apotropaiczną, stanowiąc element chroniący przed złem, tak jak rogi u zwierząt stanowią ich ochronę przed drapieżnikami (np. lew, wilk – tradycyjne symbole zła). Ponadto, para rogów po bokach głowy może być interpretowana jako wyraz wskazywanej przez C. G. Junga ogólnoludzkiej, archetypowej tendencji do postrzegania świata w kategoriach dwoistości, jako składającego się z przeciwstawnych par różnego rodzaju, jak dzień i noc, dobro i zło, dwugłowy orzeł, Bóg Janus o dwóch twarzach, kultowe topory o podwójnym ostrzu (zwane labris – często znajdowane w jaskiniach, którym przypisuje się charakter miejsc inicjacyjnych) czy celtycka, androgyniczna podwójna głowa z sanktuarium w Roquepertuse, bądź bliźnięta występujące w różnych mitologiach - jak rzymscy Romulus i Remus czy greccy Dioskurowie (notabene mieli się wykluć z jednego jajka). Zwłaszcza ten ostatni przykład zwraca uwagę na pewną cechę wspólną, która może mieć też zastosowanie w kwestii rogów, bo wspomniane dwoistości zawsze wychodzą z jednego "rdzenia" – jak rogi z jednej głowy – albo hełmu.
Mimo wszystko z czysto użytkowego punktu noszenie rogów (czy jakichkolwiek innych, dużych ozdób, zarówno w postaci anglosaskich przedstawień dzika czy średniowiecznych klejnotów herbowych) na hełmie jest raczej mało praktyczne – dodaje masy a hełmy były robione zwykle z grubszej blachy niż pozostałe elementy uzbrojenia ochronnego utrudnia skradanie się można zawadzić o coś
dojść do wniosku, iż ich punkt widzenia w tej materii nie był czysto użytkowy a nad powyższymi względami brały górę jakieś inne.
Jest jeszcze jedna kwestia – jedności z naturą i stanów transowych. Noszone przez szamana rogi, symbol jego mocy to także symbol zjednoczenia z naturą (przez które ową moc można zyskać), ale dla tematu wojowników noszących hełmy z rogami ważne jest, jak to zjednoczenie wyglądało w praktyce i co można było dzięki niemu uzyskać. Wiele wskazuje na to, że podobnie jak w sylwetce szamana istotą rogów pojawiających się w takiej czy innej formie jest zaznaczenie zdolności (prawdziwej lub sugerowanej) do wchodzenia w stan odmiennej, transowej świadomości. Na czas trwania takiego stanu ustaje różnicowanie na "ja" i "nie ja" (zwierzętom przypisuje się brak zdolności do takiego różnicowania, choć to ciągle kwestia sporna-prawdopodobnie niektóre gatunki wyżej zorganizowanych zwierząt, jak psy lub konie ją posiadają), podmiot ma uczucie absolutnej jedności z naturą (czasem z wyraźną dominacją danego zwierzęcego ducha). Prawdopodobnie z tym należy łączyć rogate postacie starożytnych bóstw, otoczonych przez różne zwierzęta i siedzących w medytacyjnych pozach (notabene, jak zauważyli różni badacze - korespondujących z asaną lotosu), jak wizerunek celtyckiego boga Cernunnosa na jednej z płyt kotła z Gunderstrup czy przedstawienie rogatej postaci na pieczęci z Mohendżo Daro, identyfikowanej z hinduskim Pashupastim. Można tu dostrzec pewien zamysł twórców tych przedstawień – ukazania tych bóstw jako jednoczących się z Naturą, ich związek ze wspomnianym powyżej stanem transowym – taka odmienna świadomość, osiągana na drodze medytacji jest pokrewna zwierzęcej – Immelmann i Beer w Dictionary of Ethology (1989) definiują zwierzęcą świadomość [consciousness] jako „bezpośrednie uświadamianie sobie [awareness] przedmiotów, zdarzeń". Z grubsza rzecz biorąc, tak to właśnie wygląda w transie – na czas jego trwania wyłączone zostają tzw. filtry percepcyjne. Jak to się ma do "rogatych" wojowników, korzystających ze stanu transowego w walce? W kontekście wojowników indoeuropejskich pierwszy przedmiot jest ważny, bo jak wykazano, kocioł z Gunderstrup miał bezpośredni związek z inicjacjami celtyckich wojowników, jedna z jego blach nawet takową przedstawiała (). Ale w takim razie, jaki jest związek przerażających, opartych na doświadczeniach traumatycznych inicjacji wojowniczych z postacią medytującego boga, otoczonego przyjaznymi dlań zwierzętami? Wspomniane wyłączenie filtrów percepcyjnych, związane z wejściem w stan transowy podczas walki ma także inne zastosowania – skutkuje m.in. zaprzestaniem różnicowania na akcje zaczepne i obronne, skróceniem czasu reakcji, czasowo zwiększoną siłą i wytrzymałością (w kategoriach zarówno "właściwej" wytrzymałości - ang. "stamina" – jak i odporności na ból) oraz pełniejszą kontrola nad funkcjami kinetycznymi własnego ciała. Toteż rogi noszone przez wojownika na hełmie mogły zatem oznaczać, że potrafi on walczyć w transie (lub chce za takiego uchodzić). przedstawiającym bezsprzecznie scenę inicjacji woj to znaczy, że oba doświadczenia wypływają ze wspólnego rdzenia. Jest nim doświadczenie transu.
Pierwsze ślady umieszczania rogów na hełmach pojawiają się w czasach ekspansji wojowniczych ludów indoeuropejskich, przenikających na zachód Europy i w basen Morza Śródziemnego, ale także na zachód i południe Azji (z Azji Środkowej, gdzie miała się znajdować praojczyzna plemion indoeuropejskich), na obszary Iranu, Indii w okresie powstawania Wed; później także na obszary dzisiejszych Chin, Korei i Japonii. Wojowników z basenu Morza Śródziemnego, którzy najechali m.in. starożytnych Egipcjan i zostali przez nich zapamiętani jako tzw. Ludy Morza egipska sztuka przedstawiała w hełmach z rogami (ciekawy, bogato ilustrowany artykuł na temat Ludów Morza i ich uzbrojenia: http://www.salimbeti.com/micenei/sea.htm). Szczególnie dużo rogatych hełmów jak i ich przedstawień (np. na posążkach) znaleziono na obszarze Sardynii – co koresponduje z faktem, że rozgromieni przez Ramzesa II i wzięci do niewoli "Ludzie Morza" później służyli w egipskiej armii pod nazwą Szardana (1). Ich techniki walki oraz uzbrojenie (szczególnie bardzo efektywne długie miecze) musiały wywrzeć na Egipcjanach i samym Ramzesie II spore wrażenie, bo to właśnie spośród nich rekrutował swoją straż przyboczną. Podobnie uczynił panujący również w XIII w. p.n.e. asyryjski władca Tukulti-Ninurta z pokonanymi i wziętymi do niewoli wojownikami indoeuropejskimi (2). Brązowe hełmy z rogami mieli nosić także główni bohaterowie "Iliady" – reprezentujący kulturę mykeńską królowie-wodzowie i herosi z okresu archaicznego Grecji (3). Co ciekawe, swoich rogatych wojowników mieli posiadać także Rzymianie w początkach swojej bytności w Italii, bowiem wojownicy-kozły, czczący Junonę Sospitę, także brali udział w Luperkaliach, podobnie jak wilczy wojownicy Romulusa i Marsa. Rzymianie co prawda zarzucili tradycje stylów wojowniczych utożsamianych ze zwierzętami na korzyść walki w zwartych, zdyscyplinowanych formacjach, ale jak sugeruje dr Speidel, ich elementy przetrwały właśnie we wspomnianych Luperkaliach (4).
Warto jeszcze zauważyć, że kształt i forma rogów (jeżeli nie naturalnych, to nawiązujących kształtem do posiadanych przez różne zwierzęta) jak również konstrukcji przypominających rogi były bardzo zróżnicowane, w zależności od tego jakie gatunki rogatych zwierząt występowały na zajmowanych przez nie terenach oraz od wagi kulturowej tych zwierząt w kulturach różnych ludów, w tym także od poszczególnych mitologii. Czasem zamiast rogów używano kłów dzika, w kręgu kultury mykeńskiej wręcz konstruując z nich hełmy, jak ten wchodzący w skład kompletu zbroi z pochówku wodza w greckiej miejscowości Dendra, bądź przedstawienie podobnego na fragmencie wazy z Knossos. Zasadnicza konstrukcja takiego hełmu była wykonana ze skóry, najpewniej utwardzonej, do której z zewnątrz za pomocą rzemieni przytwierdzano dzicze kły rozcięte po długości, tak aby formowały płytki, od wewnątrz zaś, oprócz węzłów i splotów wspomnianych rzemieni znajdowała się amortyzująca wyściółka. Z powyższymi detalami (które różnią się w zależności od tłumaczy, bo dla słabiej zorientowanych w dziedzinie rekonstrukcji uzbrojenia bywają mało czytelne) w X pieśni Iliady został opisany hełm Odyseusza. Mimo że takie hełmy zapewniały słabszą ochronę niż ich brązowe odpowiedniki, były używane przez elitę wojowników, chcących podkreślić w ten sposób swoją biegłość bojową i odwagę – polowanie na dzika było niejednokrotnie bardziej niebezpieczne niż na niedźwiedzia; w sensie symbolicznym zaś potwierdzało zdolność do pokonania sił chaosu jakie uosabiało to zwierzę (4). Toteż obecność hełmu z kłów dzika w tak bogatym pochówku jak ten z Dendry nie powinna dziwić – były używane jako wyznacznik statusu przywódcy, który musiał odznaczać się wspomnianymi powyżej cechami.
Brązowe figurki przedstawiające postacie w hełmach z rogami – Enkomi (Cypr), początek XII w. p.n.e., kultura mykeńska (źródło - wikipedia.de)
O ile te figurki mogą być jeszcze interpretowane jako postaci bogów/duchów opiekuńczych, to nie tylko wspomniana wcześniej Iliada, ale także przedstawienia artystyczne i znaleziska archeologiczne dostarczają nam dowodów na występowanie wojowników w rogatych hełmach już w tamtym okresie. Inna sprawa, że skoro tak przedstawiano bogów, to musiały istnieć jakieś tego przyczyny, może nawet rzeczywisty pierwowzór. Dowodów na istnienie takowego dostarczają nam inne znaleziska archeologiczne. Poniżej wojownik mykeński (z lewej) oraz nieco późniejszy wojownik celtycki (brązowa statuetka z Italii IV w. p.n.e, obecnie w Stastliche Museum zu Berlin).
Rogate hełmy występowały także u europejskich ludów starożytnych spoza basenu Morza Śródziemnego, z ważniejszych warto wymienić Celtów. Ozdobą celtyckich hełmów były najczęściej rogi koźle – pamiętajmy, że były to czasy zanim pojawiło się chrześcijańskie utożsamienie kozła z szatanem (a w szerszym ujęciu także utożsamienie rogów z atrybutem diabłów). Wagę tego zwierzęcia w ich kulturze podkreśla także nazwa jednego z celtyckich plemienia Brytanii, zwanego w rzymskich źródłach Gabrantovices (Ludzie-kozły). Oprócz znalezisk archeologicznych przetrwały także przedstawienia ikonograficzne tych hełmów (jak choćby na słynnym kotle z Gundestrup), w których występuje czytelny motyw rogów koźlich na hełmach u przedstawianych postaci.
Co ciekawe, rzymski historyk Tacyt (ok. 55-120 n.e.), jeden z nielicznych pisarzy starożytnych, których opisy znajdują oparcie we współczesnej archeologii, ani razu nie wspomina rogatych hełmów u wojowników germańskich. Jednakże w późniejszych czasach one niewątpliwie występowały. Kto wie, jeśli Germanie przejęli inicjacje wojenne od Celtów (jak twierdzi np. archeolog i historyk dr Jerzy Tomasz Bąbel) to mogli przejąć także i te wzorce. Celtowie bowiem często wchodzili w związki z innymi ludami (stąd słyszymy np. o Celto-Iberach czy Celto-Germanach), choć niewykluczone, że przejęcie rogatych hełmów dokonało się dopiero w czasach wspólnej służby przedstawicieli obu grup w armii rzymskiej. W następnych stuleciach bowiem, wraz z rosnącą obecnością germańskich żołnierzy w rzymskiej armii pojawiają się zapisy w rejestrach określające pewne grupy germańskich wojowników jako "Cornuti" (łac. "rogaci"), pojawiają się też ich przedstawienia ikonograficzne (np. na łuku triumfalnym Konstantyna Wielkiego).
Jak wykazano powyżej, motyw rogatych hełmów łączył się z elitą społeczną, jest bardzo stary – do tego stopnia, iż ciężko (nawet z grubsza, podając w tysiącleciach) określić, kiedy i gdzie po raz pierwszy się pojawił – ale jego historyczną historyczną ciągłość można prześledzić na przestrzeni co najmniej kilku tysiącleci, gdyż był pochodną swoistego połączenia tradycji wojowniczych, wodzowskich i szamańskich. Dzięki archeologii i antropologii wiadomo, że "przed epoką brązu, przed królewską formą sprawowania władzy w społecznościach epoki kamienia. władza także była już wykształcona. Jednakże miała ona inną postać. Sprawowali ją szamani. Była to władza o charakterze bardziej »duchowym« niż »administracyjnym«, co nie przeszkadzało spełniać jej dostatecznie (a może najlepiej w dziejach ludzkości?) funkcji sterowniczej" (5). W bardziej niespokojnych czasach epoki brązu i wczesnej epoki żelaza – okresu wielkich migracji, eskalacji konfliktów o ziemię i zasoby "wykształca się nowa organizacja społeczeństw w Europie i Azji (czy także w Afryce?), na ich czele stają tzw. święci królowie"(6). Tworzy się etos wojownika zaś etos władcy-szamana nabiera wojowniczych cech; wyrazem tego jest połączenie hełmu, na który w dawniejszych czasach mógł pozwolić sobie w zasadzie tylko arystokrata z atrybutem szamańskim czyli rogami (szamańskie nakrycie głowy często przyjmowało formę obręczy z zamocowanymi po bokach rogami). Stąd też hełmy z epoki brązu oraz ich przedstawienia w ówczesnej sztuce – zwieńczone rogami zarówno naturalnego pochodzenia jak i odkutymi (odlanymi) z brązu, występujące w różnej formie u ludów nieraz bardzo od siebie odległych. Forma różna ale idea ta sama, bo wywodząca się z wcześniejszych, szamanistycznych tradycji – podobnie było z inicjacjami wodzowskimi czy królewskimi. Aspirant do roli przywódcy, analogicznie jak w czasach wcześniejszych dopiero po pomyślnym przejściu długich i wyczerpujących psychofizycznie inicjacji, doskonalących jego charakter i pozostałe cechy osobiste stawał się wodzem, posiłkującym się w walce i rządach (wg mniemań ówczesnych ludzi) wiedzą nie tylko pochodzącą z doczesnego ale także z "innego" świata bądź światów – będących domeną bogów, innych bytów o charakterze duchowym oraz zmarłych przodków. Taka ścieżka inicjacyjna nieprzypadkowo była przedstawiana jako wyprawa do krainy śmierci – była wyczerpująca na tyle, że łączyła się z nie tyle z doświadczeniami traumatycznymi, ale wręcz z przeżyciem przez inicjowanego adepta realnego, wstrząsającego stanu z pogranicza życia i śmierci, skutkującego jego głęboką przemianą wewnętrzną oraz zmianą postrzegania świata, ludzi i rządzących nimi praw.
Przejdźmy zatem do tematu obecności rogatych hełmów na terenie Skandynawii, skupiając się na okresie wikińskim (czyli od późnego VIII do XI wieku). Temat ten budzi pewne kontrowersje, zwłaszcza że jak się powszechnie uważa wizerunek skandynawskiego grabieżcy w rogatym hełmie został utrwalony jedynie w źródłach pisanych z tamtego okresu. Zaś znaleziska archeologiczne z obszaru Skandynawii (zarówno hełmy jak i ich przedstawienia w sztuce) są dużo starsze, pochodzą bowiem z epoki brązu).
Brązowe hełmy, znalezione w bagnie koło miejscowości Veksø w Danii, ok. 1100-900 p.n.e. – w Skandynawii młodsza epoka brązu (źródło: Nationalmuseet, Dania)
O ile znaleziska z Veksø mogą nie mieć nic wspólnego nawet z dalekimi przodkami Wikingów (w końcu to prawie dwa tysiąclecia różnicy a migracje były częste) ani nawet z Germanami to nie można tego powiedzieć o tkaninie z pochówku kurhanowego w Oseberg, datowanego na 834 n.e.
(poniżej) Zrekonstruowana tkanina z pochówku w Oseberg (źródło: http://www.sjolander.com/).
W lewym górnym rogu widoczna postać w rogatym hełmie, pancerzu (?) i z mieczem, będącym w tym okresie nadal przede wszystkim wyznacznikiem arystokratycznego statusu, nie zaś bronią główną).
To przedstawienie jest naprawdę niezwykłe. Sylwetki koni są dosyć duże, co mogłoby znamionować ich szczególną rolę, poważanie jakim się cieszyły. Służą one zarówno pod wierzch jak i do ciągnięcia wozów - swoją drogą takie czterokołowe arby kojarzą się z ludami azjatyckimi, u niektórych występują nawet do dziś w zdumiewająco podobnym kształcie. Widać wyraźnie iż mamy tu do czynienia z ludem konnym (co potwierdzają wczesne sagi), przywiązującym do koni wielką wagę i dbającym o nie – uwagę zwracają starannie przystrzyżone grzywy (w dość nietypowy sposób - z luką pośrodku) oraz zawiązane w supeł ogony. Zwracają uwagę także dziwne, kanciaste kształty tarcz (swoją drogą ciekawe, w jakich regionach używano podobnych), charakterystyczne ubiory (nakrycia głowy, luźne, szerokie spodnie i spódnice tak długie, że aż ciągnące się po ziemi) oraz nakrycia głowy. Sam pochówek z Oseberg ma o wiele więcej ciekawych cech; można się z nimi zapoznać na stronie http://www.vikingrune.com/2009/10/oseberg-ship-burial/. Natomiast przedstawiana scena to chyba nie procesja kultowa (jak niegdyś sugerowano) ale raczej zapadłe w pamięć ludu wydarzenie, którego przedstawicielki (bo tkaniem zajmowały się kobiety) wykonały tę niezwykłą tkaninę. To raczej wspomnienie wielkiej wędrówki, odbywanej drogą lądową, z wszystkimi ruchomościami na wozach, które w przeciwieństwie do bogato zdobionego wozu znalezionego także w pochówku z Oseberg miały by wyraźnie praktyczne zastosowanie. Choć z drugiej strony jeśli tamten, tak radykalnie odmienny w swej formie był faktycznie używany tylko w procesjach kultowych (na co wskazuje jego kształt i bogate zdobnictwo) to widocznie jakiś pierwowzór dla tychże procesji musiał zaistnieć w czasach poprzedzających sam pochówek.
Wróćmy jednak do postaci w rogatym hełmie – bo wbrew pozorom sam kształt tychże rogów po przeanalizowaniu może się okazać dość ciekawy. Nie przypominają one ani rogów na hełmach z Veksø, ani tych typowych dla późniejszych hełmów germańskich, w formie dwóch smoków zwróconych głowami do środka (motyw ten był obecny także na tarczach germańskich wojowników) ani też rogów na hełmach celtyckich (te były bardziej kręte i przytępione, często poprzez zakończenie kulistymi wypustkami; jeśli dzwon hełmu miał spiczastą formę to podobną kulistą wypustką zwieńczony był na szczycie). Niewykluczony moim zdaniem jest za to wpływ ludów z obszaru Azji Centralnej. Do czasów współczesnych na tym terenie, wśród wyraźnych elementów szamanizmu, przetrwała pewna kulturowa rola rogów oraz pamięć o ich niegdysiejszych powiązaniach z wojowniczymi elitami. Ciekawy artykuł naukowy nt. pozostałości szamanizmu w Afganistanie i krajach sąsiednich:
http://www.khyber.org/publications/041-045/afghanshaman.shtml
Autor - dr Muhammad Humayun Sidky pisze w nim m.in. o związkach szamanizmu z islamską mistyką sufizmu oraz o znaczeniu rogów w szamańskich wierzeniach dawnego Afganistanu, które z kolei przeszły do lokalnej tradycji islamskiej. Podaje on także, że spopularyzowana na afgańskim (turkijskim) dworze Mahmuda z Ghazny Szah Nama (Księga Królów) określa wojowników mianem "posiadaczy rogów" – czyli noszących hełmy ozdobione rogami, a opisując ich czyni to tak, jakby opisywała kozły lub byki. Jak to się ma do tkaniny z Oseberg? Oprócz wymienionych powyżej elementów, korespondujących z obszarami azjatyckimi zauważyłem, iż podobnego kształtu jak na tkaninie z Oseberg, choć nieco mniejsze rogi występują przy dużo późniejszych (koniec XVIII – poł. XIX w.) hełmach perskich z okresu panowania w Iranie turkijskiej (podobnie jak Ghaznawidzi) dynastii Qajar. Podsumowując to wszystko, łącznie z powyższą analizą tkaniny z Oseberg – kto wie, może islandzki kronikarz Snorri Sturluson wcale się tak bardzo nie pomylił, przypisując azjatyckie pochodzenie zeuhemeryzowanym przez siebie nordyckim bogom z dynastii Azów?
Wróćmy jednakże do samej Skandynawii i tkaniny z Oseberg. Kim była postać w rogatym hełmie?
Angielski podpis głosi, że rogatą postać w rogu po lewej stronie uważa się za reprezentującą wodza lub boga. Adekwatnym funktorem prawdziwościowym dla angielskiego "or" w języku polskim jest "lub". Aby zadanie "to bóg lub wódz" było prawdziwe wystarczy że jeden z elementów tego zdania ma wartość prawdziwą. Ale też oba mogą być prawdziwe – jedno nie musi wykluczać drugiego, podobnie jak niewątpliwe zastosowanie w praktykach o charakterze religijno-magicznym (tam gdzie żyły ludy germańskie liczne są przedstawienia tańczących postaci w rogatych hełmach, często z dwiema włóczniami – po jednej w każdej ręce) nie wyklucza zastosowania bojowego. W tym przypadku najbardziej prawdopodobna wydaje się ta druga opcja, bo w mitologiach germańskich to w postaci wodza objawia się boska moc, która działając przez niego, pozwala mu nie tylko chronić swój lud od zagłady, ale także prowadzić go ku zwycięstwu. Jest on tym, który rządząc i walcząc przekazuje i wypełnia wolę bogów – czyli także szamanem/kapłanem, ale takim specyficznym, "wojennym".
Tradycja łączenia funkcji wodza i szamana przetrwała do czasów średniowiecza wśród ludów germańskich (zresztą nie tylko u nich-jednakże tam było to najwyraźniejsze), najdłużej u plemion żyjących w Skandynawii. Toteż można domniemywać, że wśród nich rogaty hełm utrzymał się najdłużej, zachowując swoją funkcję jako atrybut wodza-szamana, czyli przywódcy świeckiego a jednocześnie duchowego. Ciekawa jest także w etymologia słowa jarl, oznaczającego skandynawskiego wodza. Najwcześniejsze potwierdzenie na używanie tego terminu dają nam inskrypcje runiczne z V wieku n.e., znajdowane w środkowej Norwegii, południowej Szwecji i Finlandii. Tyle że w nich jarl występuje jako erilaR, co oznacza nie tylko arystokratę-wojownika, ale także kapłana, pana run (rozumianych nie tylko w kategoriach pisma, ale także znaków wiedzy tajemnej). Inna nazwa określająca germańskiego wodza-kapłana to goði.
Jednakże z racji dominującego rysu wodza-wojownika w tej sylwetce (ciężko pomyśleć, iż mogłoby być inaczej - z racji odpowiedzialności za byt całego ludu w czasach licznych konfliktów zbrojnych) można się domyślać, że szamanem byłby raczej takim "średnim" - gdyby użyć klasyfikacji, jaka przetrwała do dziś u ludów z wciąż żywymi tradycjami szamańskimi, nie tylko w Ameryce Płd, gdzie wciąż można natknąć się na ludy pierwotne, ale także np. u syberyjskich Chantów, Mansów, Jakutów, Nieńców. Toteż nic dziwnego, że (zgodnie z opisami w sagach i innych źródłach) w bardzo trudnych sprawach, przerastających ich możliwości zasięgali rady u szamanów "wielkich", czyli tych poświęcających się wyłącznie sferze duchowej, szkolonych w sztuce wieszczenia oraz pełniących rolę mistrzów elitarnych inicjacji: szamańskich i wodzowskich. I co ciekawe, w sagach w tej roli występują kobiety – szamanki, wieszczki, mistrzynie inicjacji zwane vǫlva (staronordycki) lub völva (islandzki). W którejś z sag jest także mowa o tym, że płaszcz takiego wodza był zdobiony piórami sokoła, symbolizującymi zapewne umiejętność odbywania transowych podróży do innego świata. Podobnie zdobiony był błękitny płaszcz wielkiej szamanki – bogini Freyi, co zapewne mogło znajdować odzwierciedlenie także u jej ziemskiej odpowiedniczki – vǫlvy.
Przypisy:
(1) Jerzy Tomasz Bąbel, Kocioł z Gundestrup. Tajemnice celtyckich inicjacji wojennych, [w] ALBO albo 4/2006
(1) Nie oznacza to jednak, że przybyli oni na terytorium Egiptu z Sardynii. Przeciwnie, w oparciu o znaleziska archeologiczne uważa się, że na Sardynię przybyli później, z obszarów kontrolowanych przez Egipt, dając wyspie nazwę od siebie. Zaś pierwotną ich ojczyzną miała być Jonia – leżąca nad brzegiem Morza Śródziemnego w Azji Mniejszej. Por. Margaret Guido, The Sardinians, Nowy Jork 1963. Warto zaznaczyć, że jeszcze przed ich przybyciem wojownicy-autochtoni z wyspy Sardynii używali hełmów z rogami i konstrukcjami rogopodobnymi – lecz były one wyraźnie większe i innego kształtu
(2) Michael P. Speidel, Berserks:
A History of Indo-European "Mad Warriors" [w]
Journal of World History nr 2/2002, str.
253-290
(3) Jerzy T. Bąbel, Kultowe znaczenie łowów na dzika w europejskich społecznościach pradziejowych i starożytnych, http://www.rodman.most.org.pl/J.T.Babel6.htm
(4) M. P. Speidel, Ancient Germanic Warriors: Warrior Styles from Trajan's Column to Icelandic Sagas, Nowy Jork/Londyn 2004, s. 41
(5) http://www.salimbeti.com/micenei/helmets4.htm.(7) Ibidem, s. 97